lista

Wpisy


Metoda zielonego ołówka

Dotychczas nauczyciel zaznaczał w pracy ucznia miejsca, gdzie uczeń popełnił błąd.

Jak to działa na ucznia? Zwraca uwagę na to, co jest niepoprawne!

A na co uczeń powinien zwracać uwagę? Na to co jest poprawne! Uwaga ucznia powinna zostać skierowana na dobrze wykonane fragmenty pracy, tak aby miał szansę powielać dobre wzorce.

Spotykamy często dzieci, które widząc swoje wpadki, momenty kiedy im się nie udało wycofują się, tracą zapał do działania. Jeżeli zaś widzą sukcesy to ich energia wzrasta.

Jaki z tego wniosek? Pokazujmy miejsca dobre a nie miejsca porażek!

Wielokrotnie obserwowaliśmy dzieci, którym pokazywano błędy i niedociągnięcia. Rezultat był łatwy do przewidzenia, dziecko traciło zapał do działania.

Proponujemy zamianę tego stylu – pokazujmy sukcesy, miejsca gdzie poszło dobrze – wtedy uzyskamy motywację!

Do dziś pamiętam czerwone krechy w moim zeszycie: styl! ort! Jakoś te krechy nie wpływały pozytywnie ani na mój styl ani na ortografię…

Dlatego proponuję wprowadzić zasadę, że dobrze zrobione zadanie powinno być zaznaczone kolorem zielonym.


Rola diety w zaburzeniach ze spektrum autyzmu

Nietrudno znaleźć w internecie informacje o korzystnym działaniu specjalnej diety u dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (ASD). Najczęściej rodzice decydują się na wprowadzenie diety bezglutenowej i bezmlecznej, jednak nie jest problemem wyszukanie pozytywnych informacji również na temat innych diet. Pewnym problemem jest jednak znalezienie publikacji naukowych potwierdzających ich skuteczność. Mimo że są prowadzone badania nad skutecznością diet w leczeniu objawów autyzmu, często trudno jest wyciągnąć pewne wnioski.

Dieta bezglutenowa i bezkazeinowa (bezmleczna). Zalecenie diety bezglutenowej i bezmlecznej opiera się na hipotezie nadmiaru opioidów. Zgodnie z tą hipotezą objawy autyzmu mogą powodować peptydy opioidowe powstające w wyniku niekompletnego rozkładu glutenu (białka zawartego w niektórych zbożach) oraz kazeiny (białka zawartego w mleku). Zwiększona przepuszczalność jelita, zwana zespołem nieszczelnego jelita powoduje przechodzenie tych peptydów do krwioobiegu, skąd następnie po przekroczeniu bariery krew-mózg docierają do centralnego układu nerwowego i zaburzają endogenny system opioidowy i neurotransmisję.

Dieta bezglutenowa i bezkazeinowa jest najbardziej przebadaną dietą stosowaną w zaburzeniach ze spektrum autyzmu, jednak wnioski wciąż nie są jasne. Jedne badania wskazują, że wśród dzieci z zaburzeniami autystycznymi częściej występują zaburzenia układu pokarmowego niż wśród dzieci bez ASD, co mogłoby wspierać hipotezę opioidową, jednak inne badania tego nie potwierdzają. Badania skupiające się na zespole nieszczelnego jelita również nie są zgodne i jedne z nich potwierdzają, że u dzieci z zaburzeniami autystycznymi zespół ten występuje częściej niż u innych dzieci, ale inne badania temu zaprzeczają. Jeśli hipoteza o niekompletnym rozkładzie glutenu i kazeiny jest zgodna z rzeczywistością, u osób z ASD powinno również występować podwyższone stężenie peptydów opioidowych w moczu, jednak tutaj także wyniki badań nie są zgodne (za: Mulloy i in. 2009).

Mulloy ze współpracownikami przeprowadził w 2009 r. przegląd badań na temat wpływu diety bezglutenowej i bezkazeinowej na objawy autyzmu. Znaleźli 14 badań, w których wzięło udział w sumie 188 osób. 7 z tych badań dało pozytywne wyniki, 4 negatywe, 2 częściowo pozytywne częściowo negatywne, a w przypadku jednego badania nie było możliwe określenie czy wyniki są pozytywne czy negatywne. Badacze zwrócili też uwagę, że ze względu na niedociągnięcia metodologiczne żadne badanie nie pozwala nie wyciągnięcie pewnych wniosków, co więcej, badania, które dały pozytywne wyniki były słabsze metodologiczne niż te, które dały wyniki negatywne. Najczęstszym mankamentem był brak kontroli czy zmiany w zachowaniu mogły być efektem innych czynników, niż diety. Inne badania zawierały takie niedociągnięcia jak brak grupy kontrolnej, brak pomiaru zgodności między obserwatorami czy brak zaślepienia próby (opieranie się na obserwacjach rodziców i nauczycieli, którzy wiedzieli, że dziecko jest na diecie).

To ostatnie zwiększa ryzyko wystąpienia efektu placebo, ponieważ wiara w to, że dieta pomoże dziecku może wpływać na percepcję zachowań dziecka oraz na samo jego zachowanie. Po pierwsze, rodzic, który wierzy, że dieta pomaga może zacząć zauważać u dziecka pozytywne zachowania, które w rzeczywistości były obecne jeszcze przed wprowadzeniem diety. Po drugie, jeśli rodzic częściej zacznie zwracać uwagę na pozytywne zachowania dziecka i z tego powodu częściej je chwalić, może w ten sposób spowodować, że zmiana w zachowaniu dziecka rzeczywiście nastąpi. Dlatego właśnie badania ze ślepą próbą, w których oceny zachowania dziecka dokonują osoby, które nie wiedzą, czy dziecko jest na diecie czy nie, mają większą wartość metodologiczną. Jeszcze bardziej wartościowe byłyby badania z podwójnie ślepą próbą, tzn. takie, w których rodzice nie tylko nie oceniają zachowania dziecka, ale też nie wiedzą, czy dziecko jest na diecie.

Dotychczas zostało przeprowadzone tylko jedno badanie oparte na podwójnie ślepej próbie (Elder i in. 2006). W badaniu tym produkty spożywcze były dostarczane rodzicom przez dietetyków i rodzice nie otrzymali informacji czy są to produkty bezglutenowe i bezkazeinowe, czy też zwykłe. Oceny zachowania dzieci dokonywało natomiast dwóch niezależnych obserwatorów, na podstawie nagrań wideo zrobionych w domach na początku badania, po 6 tygodniach oraz po 12 tygodniach. Zgodnie z wynikami badania, nie były obecne różnice między zachowaniem a także poziomem peptydów w moczu u dzieci, które były na diecie bezglutenowej i bezmlecznej, a tymi, które były na zwykłej diecie, chociaż niektórzy rodzice stwierdzili, że zauważyli poprawę w mowie i zachowaniu swojego dziecka. Dużym minusem tego badania jest jednak niewielka grupa uczestników – jedynie 13 osób, co mogło wpłynąć na brak statystycznych różnic między grupą eksperymentalną a kontrolą.

Mulloy ze współpracownikami na podstawie przeprowadzonej przez siebie analizy badań doszli do wniosku, że dietę należy wprowadzać tylko jeśli u dziecka zostanie medycznie potwierdzona alergia lub nietolerancja glutenu lub/i kazeiny.

Wspiera ich zalecenia jedno z nowszych badań (Pennesi i Cousino-Klein, 2012). Wadą tego badania jest oparcie wyników na obserwacjach rodziców i opiekunów, które zostały zebrane za pomocą ankiety w internecie, jednak zaletą jest duża liczba uczestników (387). Wyniki pokazały, że skuteczność diety bezglutenowej i bezmlecznej była większa u dzieci, które miały problemy z układem pokarmowym lub zdiagnozowane alergie pokarmowe niż u dzieci, które przed wprowadzeniem diety nie miały objawów ze strony układu pokarmowego. Poprawa nastąpiła nie tylko w zakresie objawów fizjologicznych, takich jak biegunki czy zaparcia, ale poprawie uległy też objawy autyzmu (np. zmniejszenie zachowań samostymulujących, nadaktywności, echolalii) oraz zachowania społeczne (np. zwiększenie kontaktu wzrokowego, poprawa mowy, uwagi).

Warty zauważenia jest też fakt, że rodzice, którzy dietę prowadzili przez 6 miesięcy lub krócej wskazywali na jej mniejszą efektywność, niż rodzice dzieci, które były na diecie przez dłuższy okres czasu. Możliwe jest, że u niektórych dzieci wpływ diety można zaobserwować dopiero po kilku miesiącach i zbyt krótki czas prowadzenia badań może być czasami przyczyną negatywnych rezultatów. Również Mulloy i jego współpracownicy zauważyli w swojej analizie, że badania, które nie wykazały pozytywnego wpływu diety były prowadzone krócej (od 4 dni do 3 miesięcy, średnio 5 tygodni) niż te, które wykazały pozytywny wpływ diety (od 14 tygodni do 4 lat, średnio 18 miesięcy).

Jedne z większych badań przeprowadził też Whiteley i wsp. (2010). Uczestnikami ich badania było 72 dzieci, w wieku 4 – 10 lat, a badanie trwało 24 miesiące. Część uczestników zrezygnowała jednak w trakcie i po 12 miesiącach uczestników było 55. Już jednak po 8 miesiącach zaobserwowano poprawę w grupie dzieci, która stosowała dietę bezglutenową i bezmleczną, a testy przeprowadzone po 12 miesiącach potwierdziły korzystny wpływ diety. Zanotowano poprawę w interakcji społecznej, zmniejszyła się nieuwaga i nadaktywność oraz więcej punktów uzyskano w teście badającym umiejętności życia codziennego. Nie można jednak wykluczyć wpływu na poprawę innych czynników, np. innych terapii, jakie dzieci przechodziły w międzyczasie.

Pomimo korzystnych wyników, Mari-Bauset i wsp., którzy w 2013 r. przeprowadzili przegląd badań na temat wpływu diety bezglutenowej i bezkazeinowej na objawy autyzmu, doszli do takich samych wniosków, jak cztery lata wcześniej Mulloy i wsp. Zalecają, aby wprowadzać dietę bezglutenową i bezmleczną tylko w przypadku zdiagnozowanej nietolerancji lub alergii na gluten i kazeinę.

Mimo że badania, które zostały dotychczas przeprowadzone nie potwierdzają, że dieta bezglutenowa i bezmleczna jest wskazana, jeśli dziecko nie ma alergii ani nietolerancji na gluten i kazeinę, nie można wykluczyć jej korzystnego wpływu również na takie dzieci. Jest możliwe, że dieta taka będzie skuteczna, nawet jeśli dziecko nie ma objawów alergii ani problemów z układem pokarmowym, jednak przed decyzją o wprowadzeniu diety warto rozważyć wszystkie za i przeciw. Specjalna dieta może utrudniać socjalizację, ponieważ jest czynnikiem izolującym społecznie. Dziecko na diecie bezglutenowej i bezmlecznej nie może podczas spotkań z rówieśnikami jeść tego co one; nie może przykładowo pójść do pizzerii, zjeść hamburgera w McDonald’s, czy innych popularnych wśród dzieci produktów. Dieta taka może również prowadzić do niedoborów niektórych składników odżywczych. Dzieci z zaburzeniami autystycznymi i tak często mają ograniczony jadłospis, ponieważ wielu produktów nie chcą spożywać, a dieta bezglutenowa i bezmleczna w jeszcze większym stopniu ogranicza różnorodność produktów. Niektóre badania wykazały spowolniony wzrost oraz zmniejszoną grubość i gęstość kości u dzieci z ASD na diecie bezmlecznej, a inne wskazały na wysoki stosunek kwasów omega-6 do omega-3 oraz niski poziom wielonienasyconych kwasów tłuszczowych DHA i EPA (za: Mari-Bauset i in., 2014 i Mulloy i in. 2009). Ponadto, wiele produktów bezglutenowych i bezmlecznych ma wysokie ceny oraz warto też zauważyć, że dieta taka wiąże się z trudnościami praktycznymi, takimi jak problem z jedzeniem „na mieście”.

Dieta bezglutenowa

Chociaż większość badań nad wpływem diety na zaburzenia ze spektrum autyzmu skupia się na diecie bezglutenowej i bezkazeinowej istnieją pewne badania wskazujące, że korzyści może przynieść pozbycie się z diety jedynie glutenu.

Dane wskazują, że u 22% osób z celiakią rozwija się jakieś neurologiczne lub psychiatryczne zaburzenie (za: Jackson i in. 2012). Celiakia jest chorobą, w której gluten wywołuje reakcję układu odpornościowego przeciw własnym tkankom. Typowymi objawami są wzdęcia, biegunka tłuszczowa i utrata masy ciała, a spożycie glutenu w celiakii prowadzi do zanikania kosmków jelitowych. Celiakię diagnozuje się za pomocą biopsji jelita, ale pewne znaczenie w diagnostyce mają również badania krwi (oznaczenie stężenia odpowiednich przeciwciał) oraz testy genetyczne.

Genuis i Bouchard (2010) przedstawili studium przypadku 5-letniego chłopca z ciężkim autyzmem. Poza opóźnieniem rozwoju i dużymi problemami z komunikacją chłopiec prezentował też m.in. częste niewyjaśnione zmęczenie i splątanie oraz nie tolerował jasnego światła i często wkładał palce do uszu. Miał również trudności z zasypianiem, częste koszmary, obniżony nastrój i łatwo wpadał w gniew. Poza tym, miał problemy z układem pokarmowym, takie jak wzdęcia, odbijanie, ból brzucha, częste nudności, wymioty i biegunkę. Badania przeciwciał wykazały celiakię, lekarze wprowadzili więc dietę bezglutenową. Ponadto, chłopiec przyjmował witaminy A, D i E, kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-3 oraz kwas foliowy, ponieważ badania wykazały niedobór tych składników. Już w ciągu miesiąca od wprowadzenia diety minęły problemy z układem pokarmowym oraz bardzo poprawiło się zachowanie chłopca. W ciągu trzech miesięcy jego stan poprawił się w tak dużym stopniu, że nie potrzebował już indywidualnego nauczania i był w stanie uczęszczać do zwykłej klasy, bez asystenta.

Na podstawie historii jednej osoby nie można oczywiście wyciągać wniosku, że u każdej osoby z autyzmem i celiakią wprowadzenie diety przyniesie tak dobre skutki, jednak historia pokazuje w jak dużym stopniu celiakia może wpłynąć na układ nerwowy (chociaż możliwe, że przynajmniej częściowo efekt terapeutyczny dała suplementacja witamin i kwasów).

W 1997 r. Pavone i wsp. przeprowadzili badania mające na celu sprawdzić, czy wśród osób z autyzmem celiakia występuje częściej niż wśród osób bez diagnozy autyzmu. Ich badania nie wykazały takiego związku, jednak w ostatnich latach coraz więcej wiadomo na temat nadwrażliwości na gluten, która jest czym innym niż celiakia i alergia na gluten. Badania wskazują, że nadwrażliwość na gluten występuje 6 razy częściej niż celiakia i nie powoduje zanikania kosmków jelitowych oraz jest związana z innymi przeciwciałami we krwi (za: Jackson i in. 2012).

Badanie na temat wpływu diety bezglutenowej na objawy autyzmu przeprowadził Whiteley ze współpracownikami (1999). W badaniu wzięło udział łącznie 42 dzieci. 31 z nich przeszło na dietę bezglutenową na 5 miesięcy (22 trzymało się diety i tylko ci zostali uwzględnieni w analizach), 5 dzieci, które od 6 miesięcy były na diecie bezglutenowej przeszły na czas badania na zwykłą dietę, a 6 dzieci było grupą kontrolną. Obserwacje rodziców i nauczycieli wykazały, że u wielu dzieci, które przeszły na dietę bezglutenową nastąpiła poprawa. Najczęściej poprawa dotyczyła komunikacji, koncentracji oraz zachowań agresywnych. Spośród rodziców, którzy wprowadzili gluten do diety swoich dzieci niektórzy zauważyli natomiast pogorszenie objawów. U niektórych dzieci zaobserowano wzrost impulsywności i hiperaktywności, a u innych zwiększenie liczby zachowań stereotypowych i agresywnych, albo niewielkie pogorszenie umiejętności komunikacyjnych.

Ze względu na brak ślepej próby oraz niewielką liczbę uczestników badania, nie można wyciągnąć pewnych wniosków co do skuteczności diety bezglutenowej w ASD, jednak nie ulega wątpliwości, że jeśli dziecko z zaburzeniem ze spektrum autyzmu wykazuje objawy ze strony układu pokarmowego nie należy takich objawów bagatelizować i warto przeprowadzić odpowiednie badania lub odwiedzić dietetyka.

Dieta ketogeniczna

Dieta ketogeniczna, zwana też dietą ketonową lub dietą ketogenną jest dietą wysokotłuszczową, niskobiałkową i niskowęglowodanową. Bardzo wysokie spożycie tłuszczów wywołuje w organizmie stan ketozy, w którym energia przestaje być czerpana z glukozy, a zaczyna być czerpana z ciał ketonowych powstających z rozkładu tłuszczów. Dietę stosuje się 2-3 lata po początkowym okresie głodzenia, który zwiększa stężenie ciał ketonowych (za: Kawicka i Regulska-Ilow, 2012)

Dieta ketogeniczna zaczęła być stosowana w latach 20. XX w. do leczenia padaczki. Podczas leczenia napadów padaczkowych u osób z zespołem Retta zauważono jednak, że dieta czasami ma pozytywny wpływ również na zachowanie takich osób (Evangeliou i in. 2003). Zespół Retta charakteryzuje się pod pewnymi względami podobnymi objawami do autyzmu i istnieją wstępne badania wskazujące na korzystny wpływ takiej diety u osób z zaburzeniami autystycznymi.

W badaniach Evangeliou i wsp. (2003) wzięło udział 30 dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Dieta była stosowana przez 6 miesięcy, w trakcie których po każdych 4 tygodniach diety ketogenicznej następowała dwutygodniowa przerwa na zwykłą dietę. 7 dzieci nie tolerowało diety ketogenicznej, u 5 rodzice porzucili dietę po 1-2 miesiącach, natomiast u pozostałych osób zaobserwowano poprawę, w przynajmniej niewielkim stopniu. Największa poprawa nastąpiła u dzieci, które już przed wprowadzeniem diety miały niewielkie zaburzenia autystyczne. U tych, u których zaburzenie było głębsze, poprawa była mniejsza.

Nowsze badania (Ruskin i in. 2013), jednak przeprowadzone na myszach również wykazały korzystny wpływ diety ketogenicznej na objawy autyzmu.

Hozyasz i in. (2010) zauważyli też, że poprawa, jaką niektórzy rodzice zauważają u swoich dzieci po wprowadzeniu diety bezglutenowej może być w niektórych przypadkach w rzeczywistości spowodowana wpływem ciał ketonowych. Wielu rodziców decyduje się na wprowadzenie diety bezglutenowej bez konsultacji z dietetykiem, a nieprawidłowo zbilansowana dieta bezglutenowa jest często dietą wysokotłuszczową, co może spowodować przestawienie metabolizmu na tor ketogenny. Dotychczas nie przeprowadzono jednak badań, które mogłyby tę hipotezę potwierdzić lub obalić.

Dotychczas przeprowadzone badania nad dietą ketogenną w zaburzeniach ze spektrum autyzmu, chociaż optymistyczne, należy traktować jako wstępne. Konieczne jest przeprowadzenie większej liczby badań na pacjentach, aby móc stwierdzić, czy dieta taka jest wskazana. Nie jest zalecane samodzielne wprowadzanie u dziecka diety ketogennej, ponieważ wiąże się to z ryzykiem wystąpienia zaburzeń metabolicznych. Podczas przebywania na diecie ketogennej regularnie powinno być badane stężenie ciał ketonowych we krwi (Kawicka i Regulska-Ilow, 2012).

Suplementy diety

Kawicka i Regulska-Ilow (2012) przeprowadziły przegląd badań na temat wpływu witamin i innych składników odżywczych na objawu autyzmu. Istnieją dane wskazujące na korzystny wpływ kwasów omega-3, witaminy B6 i magnezu, witaminy C, witaminy A, witaminy B12 i kwasu foliowego, żelaza oraz cynku. Dane nie są jednak silne i w niektórych przypadkach sprzeczne.

Dieta Feingolda

Dieta Feingolda zakłada wyeliminowanie z diety wszelkich konserwantów, barwników, substancji polepszających smak i innych podobnych dodatków. Nie było dotychczas badane, czy dieta ta może przynieść efekty lecznicze osobom z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, jednak badania wskazują, że może pomóc dzieciom z ADHD (za: Lilienfeld 2005). Jeśli dziecko z ASD cierpi zatem na nadpobudliwość psychoruchową, jest możliwe, że dieta Feingolda złagodzi te objawy.

Dieta Specyficznych Węglowodanów

Tę dietę zostawiłam na koniec, ponieważ nie znalazłem żadnych danych wskazujących na skuteczność tej diety w leczeniu zaburzeń ze spektrum autyzmu. Jedyną publikacją na ten temat jaką udało mi się znaleźć jest praca Gottschall (2004) opublikowana w pseudonaukowym czasopismie Medical Veritas. Zgodnie z tezą Gottschall układ pokarmowy osób z zaburzeniami autystycznymi nie trawi całkowicie większości węglowodanów oraz niektórych białek, a niestrawione resztki pokarmu stają się pożywką dla mikroorganizmów, których populacja wzrasta do zbyt dużych, szkodliwych rozmiarów. Dieta Specyficznych Węglowodanów zakłada przyjmowanie cukrów prostych, których rozkład nie sprawi problemu i tym samym mikroorganizmy zostaną pozbawione dopływu energii.

W diecie niedozwolone są zboża, przetworzona żywność, warzywa ze skrobią (np. ziemniaki), warzywa w puszkach, mąka, cukier ani żadne inne substancje słodzące, poza miodem i sacharyną oraz produkty mleczne, z wyjątkiem jogurtu domowej roboty, koniecznie przygotowanego według przepisu z książki autorstwa Gottschall 😉

Bibliografia

  1. Elder J., Shankar M., Shuster J. i in. (2006). The Gluten-Free, Casein-Free Diet In Autism: Results of A Preliminary Double Blind Clinical Trial. Journal of Autism and Developmental Disorders, 36(3), 413-420.
  2. Evangeliou A., Vlachonikolis I., Mihailidou H. i in. (2003). Application of a Ketogenic Diet in Children With Autistic Behavior: Pilot Study. Journal of Child Neurology, 18, 113-118.
  3. Genuis S., Bouchard T. (2010). Celiac Disease Presenting as Autism. Journal of Child Neurology, 25(1), 114-119. (pdf na surefoodsliving.com)
  4. Gottschall E. (2004). Digestion-gut-autism connection: the Specific Carbohydrate Diet. Medical Veritas, 261-271. (pdf na pecanbread.com)Hozyasz K., Grylicka H., Żółkowska J. (2010). Dieta bezglutenowa a leczenie zaburzeń ze spektrum autyzmu – skrótowy przegląd piśmiennictwa. Przegląd Gastroenterologiczny, 5(4), 195–201. (pdf na termedia.pl)
  5. Jackson J., Eaton W., Cascella N. i in. (2012). Neurologic and Psychiatric Manifestations of Celiac Disease and Gluten Sensitivity. Psychiatric Quarterly, 83(1), 91-102. (tekst na nih.gov)
  6. Kawicka A., Regulska-Ilow B. (2013). How Nutritional Status, Diet and Dietary Supplements Can Affect Autism. A Review. Roczniki Państwowego Zakładu Higieny, 64(1), 1-12. (pdf na agro.icm.edu.pl)
  7. Lilienfeld S. (2005). Scientifically Unsupported and Supported Interventions for Childhood Psychopathology: A Summary. Pediatrics, 115(3), 761-764.
  8. Mari-Bauset S., Zazpe I., Mari-Sanchis A. i in. (2014). Evidence of the Gluten-Free and Casein-Free Diet in Autism Spectrum Disorders: A Systematic Review. Journal of Child Neurology, 29(12), 1-10. (pdf na researchgate.net)
  9. Mulloy A., Lang R., O`Reilly M. i in. (2009). Gluten-free and casein-free diets in the treatment of autism spectrum disorders: A systematic review. Research in Autism Spectrum Disorders, 4(3), 328-339. (pdf na researchgate.net)
  10. Pavone L., Fiumara A., Bottaro G. i in. (1997). Autism and Celiac Disease: Failure to Validate the Hypothesis That a Link Might Exist. Biological Psychiatry, 42, 72-75.
  11. Pennesi C., Cousino-Klein L. (2012). Effectiveness of the gluten-free, casein-free diet for children diagnosed with autism spectrum disorder: Based on parental report. Nutritional Neuroscience, 15(2), 85-91.
  12. Ruskin D., Svedova J., Cote J. i in. (2013). Ketogenic Diet Improves Core Symptoms of Autism in BTBR Mice. Plos One, 8(6), 1-6. (tekst na plos.org)

Trening umiejętności społecznych

Umiejętności społeczne mają wpływ na wiele sfer życia. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie ma takiej dziedziny życia, w której nie są przydatne. Osoby o wysokich kompetencjach społecznych lepiej radzą sobie w związkach małżeńskich, nawiązują trwalsze przyjaźnie i są bardziej zadowolone ze swojego życia towarzyskiego oraz zawodowego.

Przeciętne dziecko nabywa umiejętności społecznych poprzez obserwację otoczenia, w którym dorasta. Proces rozpoczyna się w momencie narodzin i trwa nieprzerwanie, aż do dorosłości.

Jeżeli napotykamy na dziecko, które zachowuje się w sposób niewłaściwy, nie przestrzega norm społecznych, to zwykle myślimy, że zostało źle wychowane, albo, że dostało niewłaściwe wzorce. Jednak nie zawsze tak musi być.

Jest grupa dzieci, które, mają kłopot z przyswajaniem tego rodzaju wiedzy i pomimo najlepszych wzorców, nie będą w stanie ich przyswoić w sposób naturalny. Dzieci takie mają trudności z rozumieniem zasad społecznych, często nie rozpoznają w sposób prawidłowy emocji, wydają się nie zauważać potrzeb innych ludzi. Istnieją dysfunkcje, które zaburzają naturalny proces nabywania umiejętności społecznych. Zaliczamy do nich m.in. autyzm, zespół Aspergera, ADHD, a także rozmaite inne dysfunkcje, które nie wychwycone i nie rehabilitowane odpowiednio doprowadzają do kolejnych zaburzeń.

Istnieją metody, aby opisywane deficyty wyrównywać, aby dać tym dzieciom szansę, na nauczenie się tego, co jest niezbędne, by radzić sobie w społeczeństwie i wieść w nim w miarę szczęśliwe życie. Temu między innymi służy Trening Umiejętności Społecznych.

 


Jak powstają suplementy diety

Jak wyprodukować witaminkę / suplement diety?

Porządki w apteczce należy zacząć od suplementów diety. W większości przypadków ich cudowne właściwości to ściema.

Mamy ambitnego przedsiębiorcę, który ma kilkaset tysięcy złotych do zainwestowania. Na owego przedsiębiorcę spływa olśnienie – wymyślę coś innowacyjnego: skoro tabletki tak dobrze się sprzedają, będę sprzedawał suplement na bolące po treningu mięśnie! Biznesmen kupuje w hurtowni 10 tys. żelatynowych kapsułek za 400 zł, magnez pod postacią proszku (cytrynian albo chlorek magnezu, np. 25 zł za kg) i zioła w postaci suszu: do wyboru, do koloru, może być borówka czernica, dziurawiec, dzika róża (kilka, kilkanaście złotych za 100 g).

W garażu napełnia kapsułki, pakuje w blistry, żeby wyglądały jak lekarstwa (gdy ma większy budżet, może kupić na Allegro maszynę do robienia tabletek za kilkanaście tysięcy złotych), wkłada wszystko w ładne opakowanie, żeby owe dropsy wyglądały jak prawdziwe leki, i wymyśla chwytliwą nazwę, ot choćby Active Plus Mięśnie. Cena opakowania? 15 zł. Koszt produkcji kilka złotych. Gdy ma trochę więcej pieniędzy, inwestuje w reklamę. Efekt murowany- wielkomiejska klasa średnia biegnie do apteki po nowy regeneracyjny preparat. Może swój cud-preparat rozprowadzać  po aptekach, stacjach benzynowych albo zanieść do siłowni. Im bardziej kolorowe i krzykliwe opakowanie, tym większa szansa, że ktoś sięgnie.

Pamiętajmy, suplement diety nie wymaga żadnych badań potwierdzających skuteczność działania. Producent może wypisywać na ulotce to co mu wyobraźnia podsunie. Musi tylko zagwarantować, że preparat nie jest trujący. A nawet więcej – nie musi gwarantować ale musi zadeklarować, że ma odpowiednie dokumenty. Nie musi ich nawet pokazywać!

Suplementy diety dopuszczane są do obrotu przez Główny Inspektorat Sanitarny (GIS).  Do rozpoczęcia sprzedaży wystarczy powiadomić GIS o wprowadzeniu do obrotu suplementu i przedstawić projekt etykiety. Nie ma obowiązku wykonywania kontroli jakościowej, prowadzenia badań klinicznych (jak w przypadku produktów leczniczych),  przedstawiania badań trwałości, badań interakcji z lekami. Nikt ani producent, ani żaden urząd nie kontroluje skuteczności, działań ubocznych ani interakcji z innymi lekami.

Sama rejestracja suplementów diety jest prosta, mało kosztowna i trwa jedynie około roku. Na etykiecie należy umieścić wymagane oznakowania i suplement może zostać wprowadzony na rynek.

Dla łykaczy preparatów mam dobrą wiadomość: producentowi zależy na zysku, na niczym więcej. Producent boi się jakichkolwiek problemów, więc stosuje bezpieczne składniki, niespecjalnie interesując się skutecznością. Przecież nikt go nie oskarży o brak skuteczności a każdy oskarży jeżeli się otruje.

Przykłady radosnej TFUrczości naszych producentów:

Chrząstka rekina.

W końcu XX wieku zauważono, że rekiny nigdy nie chorują na nowotwory, ktoś rzucił pomysł, że tkanki rekina mogą mieć zbawienny wpływ na leczenie nowotworów u ludzi. Nie istnieją żadne sensowne badania potwierdzające skuteczność tego preparatu. Istnieją badania wręcz obalające tezy o zbawiennym wpływie chrząstki rekina, a mimo to w każdej aptece znajdziemy takie preparaty.

Kwasy OMEGA3

Innym przykładem mogą być wspomagacze układu nerwowego zawierające kwasy Omega3.  Niewątpliwie kwasy  Omega3 są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego układu nerwowego (o ile znajdą się w mózgu) – to jest udowodnione naukowo. Jednak skuteczność preparatów doustnych blokuje nasz układ trawienny – po prostu nasze enzymy rozkładają te kwasy na proste składniki i do naszego krwiobiegu nic sensownego nie dociera!

Magnez

W obrocie znajdujemy magnez najczęściej w postaci węglanu, rzadziej w postaci cytrynianu albo mleczanu. Węglany są tańsze w produkcji więc stanowią bardzo dużą część oferty. Jednak badania mówią, że z węglanu wchłania się około 4% magnezu a z cytrynianu około 90%.


GRY KOMPUTEROWE A ZACHOWANIA PROBLEMOWE MŁODZIEŻY W WIEKU 12–13 LAT

link do całego artykułu

WNIOSKI Z BADAŃ:
Analiza wyników badań prowadzi do następujących wniosków:

1. Duży odsetek młodzieży w wieku 12–13 lat gra na komputerze w sposób niekontrolowany.

2. Wykorzystywane gry często mają ograniczenia wiekowe i są przesycone scenami przemocy.

3. Grająca na komputerze młodzież przedostatnich i ostatnich klas szkół podstawowych często zaniedbuje obowiązki szkolne i domowe, zapomina o posiłkach, nie robi przerw w graniu, rezygnuje z innych zainteresowań.

4. Badane osoby grające częściej niż ich koledzy wykazują zachowania agresywne.


Eksperci: śniadanie podstawą dobrych osiągnięć w nauce i pracy

Artykuł ze strony http://naukawpolsce.pap.pl/

Bezpośredni link do artykułu

,,Od regularnego spożywania śniadania w znacznym stopniu zależy nasze zdrowie, ale również to, jak radzimy sobie w nauce i pracy – powiedział w piątek na konferencji prasowej w Warszawie dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia prof. Mirosław Jarosz.

Spotkanie odbyło się z okazji przypadającego 24 kwietnia Europejskiego Dnia Śniadania, który od 2012 r. organizowany jest pod hasłem „Znajdź czas na śniadanie” (ang. Make time for breakfast). „Kampania ta ma zachęcić Europejczyków do codziennego spożywania śniadań, ale również zmobilizować unijnych decydentów do podejmowania różnego rodzaju działań, mogących wpłynąć na kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych” – powiedział prof. Jarosz.

Według prof. Jadwigi Charzewskej z warszawskiego Instytutu Żywności i Żywienia, na podstawie różnych badań i dostępnych danych wiadomo, że pierwszego śniadania nie je codziennie od 10 do nawet 40 proc. dorosłych Polaków. „Najczęściej są to ludzie młodzi, bo im młodszy wiek, tym odsetek osób opuszczających pierwsze śniadanie jest wyższy” – twierdzi.

Ekspertka dodaje, że jeszcze przed wyjściem z domu pierwszego śniadania nie zjada codziennie aż 27 proc. uczniów szkół podstawowych i 41 proc. uczniów gimnazjów. Z reguły jednak odsetek ten jest wyższy wśród dziewczynek.

Aneta Jaworska-Rutkowska z programu „Partnerstwo dla Zdrowia” zwraca uwagę, że w 40 proc. klas są dzieci, które nie jedzą drugiego śniadania. Z badań IŻiŻ wynika, że jest jeszcze gorzej: z drugiego śniadania rezygnuje od 24 do 50 proc. uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych.

„To niepokojące, badania nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że osoby, które nie jedzą regularnie śniadania, gorzej funkcjonują pod względem fizycznym i umysłowym, szczególnie dzieci i młodzież” – podkreśla prof. Jarosz. Uczniowie, którzy nie jedzą śniadania, częściej narzekają na bóle głowy, złe samopoczucie, są rozdrażnieni, a czasami nawet agresywni.

Specjalista twierdzi nawet, że rezygnowanie rano ze śniadania może pogarszać wyniki w nauce, szczególnie w przedmiotach wymagających większego skupienia. Powołał się na badania opublikowane w 2014 r. przez „Journal of Public Health”, z których wynika, że w testach pamięciowych wyraźnie lepiej wypadali studenci, którzy zjedli śniadanie. Maksymalną liczbę punktów uzyskało 72,6 proc. tych, którzy byli po pierwszym porannym posiłku, oraz 65,5 proc. osób, które śniadania nie zjadło.

„Długa przerwa po ostatnim wieczornym posiłku sięgająca 9-11 godzin sprawia, że po wstaniu z łóżka spada w naszym organizmie poziom glukozy. Wraz z tym pogarsza się nasze samopoczucie, mniejsza jest wydolność fizyczna i umysłowa, trudniejsza jest koncentracja uwagi” – podkreśla prof. Jarosz.

Według specjalisty śniadanie powinno dostarczyć od 20 do 25 proc. potrzebnej naszemu organizmowi całodobowej energii. Powinny być w nim takie produkty, jak zboża, owoce i warzywa, produkty mleczne, tłuszcze bogate w jednonienasycone kwasy tłuszczowe oraz wapń w ilości 200–300 mg, czyli tyle, ile zawiera jedna szklanka mleka, jeden kubeczek jogurtu, 20 g sera lub 250 g twarogu.

„Ważne jest również to, czego nie należy jeść na śniadanie” – zwraca uwagę prof. Jarosz. Przede wszystkim nie powinno być w nim zbyt dużo cukrów prostych (nie więcej niż 5 proc. wartości energetycznej dziennej diety). Lepiej również unikać nasyconych kwasów tłuszczowych oraz żywności bogatej w tzw. izomery trans kwasów tłuszczowych.

Przytoczone podczas konferencji badania opublikowane w 2013 r. przez pismo „Diabetes Care” sugerują, że pomijanie śniadań w codziennej diecie zwiększa ryzyko otyłości o 20 proc., cukrzycy o 19 proc. oraz nadciśnienia tętniczego o 16 proc.

Prof. Charzewska na przykładzie nastolatków wykazała, że ryzyko otyłości i nadwagi jest tym większe, im mniej spożywają posiłków w ciągu całego dnia. U chłopców i dziewcząt, którzy zjadali zalecane pięć posiłków dziennie, wskaźnik BMI nie przekraczał 19 punktów. Z kolei u tych z nich, którzy ograniczali się jedynie do dwóch posiłków, wskaźnik ten sięgał 22 punktów.

Prof. Jarosz dodał, że regularne jedzenie śniadania od najmłodszych lat zmniejsza również ryzyko chorób mózgu, takich jak demencja i choroba Alzheimera oraz choroba Parkinsona. „Taka dieta, szczególnie gdy jest w niej dużo warzyw i owoców, chroni przed przewlekłymi stanami zapalnymi, które mogą uszkadzać mózg” – podkreślił.

Do 2020 r. we wszystkich krajach Unii Europejskiej ma być wprowadzona polityka promująca codzienne jedzenie śniadania. W Polsce po raz czwarty w tym roku szkolnym realizowany jest skierowany do szkół program „Śniadanie Daje Moc” – wzorowany na podobnej europejskiej kampanii.

W roku szkolnym 2014/2015 wzięło w niej udział 7 tys. szkół oraz 142 tys. uczniów. „Dzieci można przekonać do zdrowego odżywienia, trzeba tylko robić to w atrakcyjnej formie, najlepiej w postaci zabawy” – powiedziała dyrektor Szkoły Podstawowej nr 103 im. Bohaterów Warszawy 1939-1945, Danuta Kozakiewicz.”

PAP – Nauka w Polsce


Zimbardo: Gry komputerowe i pornografia „cyfrowo przeprogramowują” mózg

Tekst ze strony: http://wyborcza.pl/

Cały tekst: bezpośredni link do artykułu

,,Uzależnienie od gier komputerowych i internetowej pornografii zmienia mózgi młodych mężczyzn, ogranicza ich rozwój społeczny i zmniejsza osiągnięcia naukowe – dowodzi światowej sławy psycholog. Przebadał 20 tys. młodych mężczyzn.

O profesorze Philipie George’u Zimbardo i jego stanfordzkim eksperymencie więziennym słyszał chyba każdy. W 1971 r. amerykański psycholog w zainscenizowanym na Uniwersytecie Stanforda więzieniu umieścił 24 studentów. Mieli wcielić się w wylosowane wcześniej role strażników i więźniów, żeby pokazać wpływ sytuacji społecznej na zachowanie jednostki. Eksperyment przewidziany na dwa tygodnie zakończono po sześciu dniach, bo jego uczestnicy wykazywali zachowania mocno patologiczne – strażnicy zmienili się w brutali i sadystów, a więźniowie stali się ulegli i podporządkowani. Wielu było na skraju załamania.

Pornografia przerwą w graniu

Dziś prof. Zimbardo, emerytowany profesor Uniwersytetu Stanforda, były szef Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego i ekspert od psychologii społecznej, w rozmowie z BBC przestrzega przed „kryzysem męskości” wywołanym uzależnieniem młodych mężczyzn od gier komputerowych i pornografii. Psycholog przekonuje, że mózgi takich mężczyzn są „cyfrowo przeprogramowane”.Zimbardo przeprowadził badania na 20 tys. młodych mężczyzn. – Skupiliśmy się na młodzieńcach, którzy przesadzają z grami komputerowymi i robią to w warunkach społecznej izolacji, czyli po prostu sami w swoich pokojach – opowiada. – Dziś, kiedy pornografia jest powszechnie dostępna, co jest zupełnie unikalne na przestrzeni historii, łączą grę w gry komputerowe z przerwą, którą jest dla nich pornografia oglądana średnio dwie godziny tygodniowo – dodaje.

Żałuję, że nie gram w World of Warcraft

Jak przypomina „Independent”, Zimbardo już w swoim wystąpieniu na konferencji TED (Technology, Entertainment, Design) w 2011 r. ostrzegał, że wśród młodych mężczyzn daje się zauważyć wyraźny kryzys wywołany tym nowym rodzajem uzależnienia. Profesor przekonuje, że nadużywanie gier i pornografii negatywnie wpływa na rozwój społeczny i osiągnięcia naukowe mężczyzn.

Zimbardo zaznacza, że trudno jest zdefiniować „nadmierną” ilość czasu spędzanego w ten sposób. Opowiada o przypadku chłopaka, który grał po 15 godzin dziennie. – Jednak nie chodzi tu o liczbę godzin, ale o psychologiczną zmianę, o nowy sposób myślenia – tłumaczy. I daje przykład: „Kiedy jestem na zajęciach, żałuję, że nie gram właśnie w World of Warcraft. Kiedy jestem z dziewczyną, żałuję, że nie oglądam pornografii, przy której na pewno nie zostanę odrzucony”.

Kluczem rodzice i szkoła

Profesor twierdzi, że jego badania dowodzą, że uzależnienie od gier i pornografii „zaczyna zmieniać funkcjonowanie mózgu”. – Zmienia się układ nagrody, zwany też ośrodkiem przyjemności, produkuje nowy rodzaj podniecenia i uzależnienia. Chcę powiedzieć, że mózgi tych chłopców stają się cyfrowo przeprogramowane – tłumaczy.

Zimbardo uważa, że kluczem do pomocy młodym ludziom są rodzice – powinni kontrolować liczbę godzin, jakie dziecko spędza samo w pokoju przed komputerem, kosztem innych zajęć. Przekonuje też, że konieczna jest lepsza edukacja seksualna w szkołach.

Już nic ich nie podnieca

Profesor wspomina też o problemach z erekcją, które mogą być spowodowane zbyt częstym oglądaniem pornografii. – Młodzi chłopcy, którzy powinni być jurni, mają już problemy. To paradoks – oglądają filmy, które powinny ich podniecać, ale nie są już w stanie się podniecić – tłumaczy.

Jednak, jak przypomina „Independent”, to niepotwierdzona teza. Według doniesień psychologicznego magazynu „Psychology Today”, nie ma potwierdzonych naukowych powiązań między oglądaniem pornografii a zaburzeniami erekcji.”


Zespół Aspergera u u dziewczynek

Hans Asperger opisując zespół Aspergera początkowo wykluczał możliwość diagnozowania go u dziewcząt. Dopiero dalsze dowody kliniczne spowodowały zmianę jego stanowiska.
Prawdopodobnie więc kryteria zespołu Aspergera zostały oparte na behawioralnym fenotypie chłopców, a przez to wiele dziewcząt i kobiet nie spełniało kryteriów i nie było diagnozowanych.

Patrząc w ten sposób proporcja diagnoz chłopcy-dziewczęta wynosi 10:1. Jeżeli weźmiemy pod uwagę trochę inny, tzw, dziewczęcy model ZA to proporcje te zmieniają się na 4:1.

Okazuje się bowiem, że spotykamy dziewczynki z ZA, które wykorzystują tzw. imitację.
Obserwują one koleżanki, które są społecznie akceptowane, a następnie starają się skopiować ich zachowanie. Pozornie więc wydają się dziećmi dobrze funkcjonującymi, ale w rzeczywistości odgrywają jedynie pewną rolę. Czasem naśladują jakieś postacie z filmów.
Umiejętność naśladowania i postępowania w konkretnych sytuacjach wygląda bardzo naturalnie, co powoduje, że innym ludziom trudno uwierzyć, że te zachowania są sztuczne.
Jeżeli uwzględnimy tutaj bardzo dobrą pamięć ludzi z ZA, to nie trudno sobie wyobrazić jak wiele ról potrafią odegrać.

Chłopcy z ZA najczęściej interesują się transportem, albo jakimiś obszarami nauk ścisłych, elektroniką lub komputerami.
Jeżeli dziewczynka ma podobne zainteresowania to rozważamy u niej ZA.
Jednak okazuje się, że zainteresowania dziewcząt z ZA częściej skupiają się na zwierzętach oraz literaturze klasycznej. To nie budzi niepokoju, czy zdziwienia.

Łatwiej nam również zaakceptować fakt, że dziewczynka porządkuje swoje rzeczy, czy dba o kolorystyczny dobór garderoby, bo są to cechy porządane społecznie. Podobnie nie budzi nadmiernego zdziwienia dziewczynka uciekająca w świat fantazji, bawiąca się lalkami, czy wymyślająca rozmaite historie.


Potrzeby społeczne ucznia z Zespołem Aspergera

little-boy-108317_1920

Zespół Aspergera należy do całościowych zaburzeń rozwoju. Dziecko z ZA cechują między innymi deficyty w sferze rozumienia sytuacji społecznych, motywów działania, myśli i uczuć innych osób. Wynika to z odmiennego funkcjonowania mózgu. Niezwykle ważną rolę odgrywa tzw. zaburzenie teorii umysłu. Z tego powodu dziecko z ZA może mieć duże trudności z rozpoznawaniem stanów emocjonalnych drugiego człowieka. Nie zauważa sygnałów przekazywanych poprzez mimikę i gesty.

Pomimo bardzo dobrej znajomości języka i pedantycznego często sposobu wypowiedzi dziecko może mieć problemy z zastosowaniem języka w kontekście społecznym. To, co dla innych przychodzi w sposób naturalny (jest oczywiste) dla dziecka z ZA jest trudne i mało intuicyjne. Dziecko może mieć trudność ze swobodną wymianą zdań, nie zawsze zauważa i rozumie myśli i uczucia innych, a przez to  ma trudności w odczytywaniu nasilenia emocji.

ROKOWANIA

W przypadku osób z ZA rokowanie w dużej mierze zależy od nabywanych umiejętności społecznych. Opisywane deficyty mają bowiem wpływ na budowanie relacji rówieśniczych, a w dalszej przyszłości również między innymi na tworzenie  udanych związków partnerskich.  Prawie połowa osób z ZA izoluje lub wycofuje się z relacji społecznych, ponieważ trudno jest  im tolerować obecność innych osób.  Społeczeństwu trudno jest, bez odpowiedniej wiedzy i zrozumienia odpowiadać na ich specyficzne potrzeby. Tworzą jakby swój własny szczelnie zamknięty świat. Ze względu na to, iż mają tendencje do nieadekwatnych wypowiedzi i zachowań w sytuacjach społecznych, często postrzegane są jako frustrujące i trudne.

Co wspiera?

W celu ułatwienia dziecku funkcjonowania niezbędne jest przede wszystkim rozumiejące i akceptujące środowisko. Dziecko, które czuje się bezpiecznie ma możliwość uczenia się i staje się otwarte na współpracę. Najlepszym sposobem do nabywania kompetencji społecznych jest środowisko rówieśnicze, ponieważ dzieci najefektywniej uczą się przez modelowanie.

Nie ma lepszego sposobu nauki, niż naturalne, codzienne sytuacje i interakcje społeczne.

Pomimo tego, iż  dzieci z ZA często natrafiają w szkole na brak zrozumienia i akceptacji ze strony rówieśników, nie należy się zrażać i poddawać. Warto zadbać o integrację dziecka z rówieśnikami. Niezwykle ważna jest taka organizacja życia szkolnego, by dziecko mogło czuć się bezpiecznie i podjęło trud nauki rozumienia sytuacji społecznych. Motywacja dziecka ma ogromny wpływ na skuteczność podjętych działań.

Uczeń z ZA potrafi włączać się do zabaw z innymi i współpracować z kolegami. Izolacja psychiczna i powrót do stereotypów pojawia się głównie przy okazji napotkanych trudnościach, zmiany czy niezrozumienia pewnej zasady, polecenia lub zachowania się innych uczniów. Ogromną rolę odgrywa w takich sytuacjach postawa nauczycieli.

Przymusowa izolacja ucznia od klasy w sytuacji pojawienia się problemów może rodzić w dziecku z ZA przekonanie, że nie jest w stanie współistnieć w środowisku szkolnym. Może to trwale zaburzyć proces terapeutyczny. Z drugiej strony może pokazać uczniowi łatwą drogę ucieczki od sytuacji trudnych, a w rezultacie nasilać zachowania niepożądane nakierowane na osiągnięcie celu (zwolnienie z zajęć z grupą i realizację nauki w formie nauczania indywidualnego).

Przeniesienie dziecka na nauczanie indywidualne wydaje się dobrym rozwiązaniem w sytuacjach kryzysowych. Czasem jest nieuniknione, nie powinno jednak stać się jedynym sposobem realizacji obowiązku szkolnego. W dalszej perspektywie prowadzi bowiem do trudnych do nadrobienia zaległości w zakresie nabywania kompetencji społecznych. Decyzja o NI powinna być zatem podejmowana jedynie w ostateczności.

Każde dziecko jest inne i potrzeby należy rozpatrywać indywidualnie. Są dzieci, które nie są w stanie odnaleźć się w systemie szkolnym i trzymanie ich w nim na siłę może prowadzić do poważnych konsekwencji oraz takie, które przy odpowiednim wsparciu doskonale się w nim odnajdą.

Bez względu na decyzję, ważne jest, aby kontakty z rówieśnikami były inicjowane również poza szkołą.

Wszystkie dzieci z zaburzeniami neurorozwojowymi powinny mieć szansę nauki w ze swoimi rówieśnikami, uczęszczać na lekcje w normalnych klasach lekcyjnych. 


ADHD – wczesne objawy

ADHD

Zespół kinetyczny opisywany zgodnie z obowiązująca w Polsce klasyfikacją ICD-10 popularnie nazywany jest nadpobudliwością psychoruchową lub zgodnie z klasyfikacją amerykańską – ADHD (zespół zaburzeń uwagi z nadaktywnością (attention-deficit/hyperactivity disorder).

Zaburzenie to cechuje się trudnościami z koncentracją uwagi, nadruchliwością i impulsywnością w stopniu utrudniającym funkcjonowanie dziecka bądź w stopniu niewspółmiernym do jego rozwoju.

Diagnozę ADHD najczęściej stawia się między 6. a 9. rokiem życia dziecka. Objawy stają się wyraźne między 5. a 7. rokiem życia, ale bardzo często dopiero w szkole jest to zauważane głównie dlatego, że
wszystkie trzy objawy osiowe ściśle wiążą się temperamentalnymi cechami, które mają duży wpływ na relacje z otoczeniem.

Zwykle najwcześniej dostrzegana jest nadruchliwość. Dziecko jest bardziej ruchliwe od rówieśników,
nie jest w stanie usiedzieć na miejscu, nie potrafi spokojnie bawić się ani odpoczywać, wykonuje nerwowe ruchy rąk i/albo nóg, często jest nadmiernie rozgadane oraz hałaśliwe.
Są badacze, którzy twierdzą, że najwcześniejsze objawy ADHD można zauważyć już w łonie matki.

Już w okresie przedszkolnym zauważamy u dziecka zachowania impulsywne, wynikające z deficytów hamowania reakcji.
Dziecko nie jest w stanie powstrzymać się przed działaniem, wchodzi przez to w konflikty, łatwo się obraża, ma trudność z przystosowaniem do nowych sytuacji. Bodźce, na które są narażone wywołują natychmiastową reakcję motoryczną i emocjonalną, bez względu na jej uzasadnienie w danej chwili.
Gdy dziecko trafia do szkoły na plan pierwszy wysuwają się problemy z koncentracją uwagi. U dziecka z ADHD trwałość uwagi jest bardzo mała, a przerzutność – nadmierna, co powoduje zmniejszoną zdolnością do koncentracji na jednym zjawisku przez dłuższy czas. Dziecko takie nie nie stosuje się do instrukcji, nie słucha uważnie. Ma trudność z zapamiętaniem, co miało zrobić.

Otoczenie postrzega je często jako agresywne, bo nie mają problem z powstrzymaniem się od natychmiastowego zaspokajania potrzeb.

Artykuł został skopiowany ze strony Beaty Grotowskiej za zgodą autorki.


Kara a konsekwencja

KARA

  • Kara to działanie niezapowiedziane.
  • Jest zrobieniem przykrości po to, żeby uniknąć pewnej sytuacji w przyszłości.
  • Karzemy wtedy kiedy czujemy się źli i bezsilni, kiedy chcemy odreagować
  • czy zemścić się za swój wstyd, strach i gniew.
  • Karzemy czasem po to, żeby udowodnić kto tu rządzi i kto jest górą.
  • Kara może być skuteczna, ale rodzi gniew, strach, chęć odwetu.
  • To nie są uczucia jakie chcemy wzbudzać w naszych dzieciach.
  • Kara czasem jest trudniejsza dla nas. Może także wzmocnić pewne zachowania.
  • Zmniejsza poczucie odpowiedzialności za zachowanie u naszych dzieci.

KONSEKWENCJE

  • Konsekwencje różnią się od kar przede wszystkim tym, że są zapowiedziane i powinny być zrealizowane.
  • Nie są formą zemsty, czy odreagowania.
  • To, że się pojawiają, nie zależy od naszego humoru, a od zachowania dziecka.
  • Są stałym elementem porządkującym domowe życie, warto je przypominać.
  • Jeżeli przekroczy się pewne zasady trzeba być przygotowanym, że wiąże się to z pewną ceną, trzeba ponieść konsekwencje swojego zachowania.

ZAMIAST KARANIA

  • Wskaż jak powinno się zachować, zanim zdąży zrobić coś nie tak.
  • Wyraź ostry sprzeciw bez oskarżania.
  • Wyraź swoje uczucia i oczekiwania. Oceniaj zachowanie dziecka, nie dziecko.
  • Pokaż, jak naprawić zło, także to wyrządzone przypadkiem.
  • Daj dziecku moźliwość wyboru.
  • Jeżeli jest to potrzebne – działaj i to zdecydowanie.
  • Pozwól ponieść konsekwencje złego zachowania.
  • Nie słuchaj protestów, udawaj, że nie słyszysz krzyków i niegrzecznych słów.
  • Kilkakrotnie powtórz polecenie spokojnym tonem.
  • Odeślij dziecko na kilka minut do bezpiecznego, cichego, nudnego miejsca gdzie będzie mogło się uspokoić (przestać płakać).